sobota, 5 marca 2016

Poznaj najbardziej znane mity na temat seksu!


Wiele razy słyszałeś/as różne zdania na temat
seksu. O tym, że im dłuższy penis, tym lepiej,
o tym, że masturbacja to zboczenie, albo o tym,
że mężczyźni wolą duże biusty. Czy te
twierdzenia są jednak prawdziwe?
Poznaj najbardziej znane mity na temat seksu.
Czy penis może się złamać?
Prawda jest taka, że w penisie nie ma kości, więc o złamaniu nie może być mowy. Jednak, rzeczywiście, może dojść do bardzo bolesnego przerwania tkanek podczas stosunku, któremu towarzyszy głośny trzask oraz natychmiastowa utrata erekcji. Penis po takim zdarzeniu jest groteskowo wygięty, a na twarzy jego właściciela z pewnością maluje się wyraz ogromnego cierpienia. Konieczna w takich przypadkach jest interwencja lekarska. Rekonwalescencja trwa około sześciu tygodni, po których pacjent może wrócić do aktywnego życia seksualnego. Jeśli problem zostanie zbagatelizowany (np. przez wstyd czy zakłopotanie), prawdopodobnie pojawią się trwałe komplikacje, jak deformacja penisa oraz chroniczny ból. Lekarze, jako przykład okoliczności, w których może dojść do uszkodzenia, podają między innymi pozycję, w której kobieta siedzi na mężczyźnie i dyktuje tempo. Statystki pokazują jednak, że do złamania dochodzi najczęściej (prawie w 50%) podczas masturbacji, podczas której mężczyzna zbyt mocno manipuluje swoimi klejnotami… Podobno tego rodzaju „wpadkę” kilka lat temu zaliczyli Madonna oraz Denis Rodman


Czy wielkość penisa ma znaczenie?
Wszyscy chętnie głoszą idee braku znaczenia wielkości. Panowie, którzy wyrośli już z porównywania przyrodzeń w szkolnych łazienkach i na basenie, często nawet żartobliwie bronią swoich „siusiaków” słowami: „mały, ale wariat”. Ich kobiety solidarnie dodają, że nie liczy się wielkość, ale technika i umiejętność prawidłowego użytkowania tego, czym natura obdarowała faceta. I jest w tym sporo prawdy, pod warunkiem, że partnerzy są dobrze dobrani anatomicznie. Pochwa, owszem, potrafi idealnie dopasować się do rozmiaru penisa, ale często zdarza się, że np. po porodzie jej ściany ulegają rozciągnięciu i nie jest już tak plastyczna jak dawniej. W takiej sytuacji pomóc może zabieg wagino-plastyczny.Mimo to partnerzy darzący się zaufaniem i chętni do eksperymentów na pewno znajdą pozycję, w której penetracja będzie na tyle głęboka, aby sprawiała przyjemność obojgu kochankom. Warto dodać, że kobiety za główne atuty mężczyzn uznają opiekuńczość, wierność, ciepło, a nie rozmiar penisa.

Zapach potu odstrasza kobiety?
Oczywiście, przestrzeganie zasad higieny to podstawa, szczególnie jeśli mężczyzna liczy na coś więcej niż wspólne wypicie kawy. Jednak, zdaniem naukowców, przesada z kosmetykami także może przynieść negatywne skutki. Jak się okazuje, dezodorant i perfumy nie zawsze są sprzymierzeńcami „samców”, ponieważ zabijają naturalny zapach ich feromonów wydzielanych wraz z potem, które na kobiety działają jak najskuteczniejszy wabik. Szereg eksperymentów przeprowadzonych na Uniwersytecie w Houston, dotyczących chemicznych sygnałów, za pośrednictwem których się ze sobą komunikujemy, tylko potwierdziło powyższą tezę.


Jak znaleźć męski punkt G?
Męski punkt G znajduje się we wnętrzu odbytu. Gdy upewnisz się, że twój mężczyzna nie ma oporów przed pieszczotami analnymi (po prostu go o to zapytaj), możesz się pokusić o stymulację owego miejsca. Aby nie doznał szoku, powoli zmierzaj ręką w kierunku odbytu, gładząc pośladki. Pieść czule jego zwieracz, a gdy zauważysz, że mu się to podoba, wsuń delikatnie zwilżony (np. śliną) palec w jego odbyt. Magiczny punkt G znajduje się na wewnętrznej ścianie odbytu, na głębokości około 5 cm. Tego rodzaju zabieg może niebywale wzmocnić doznania twojego mężczyzny. 
Czy kobieta, która nigdy nie przeżyła orgazmu, ma szansę to zmienić?
Tak, pod warunkiem że uda jej się ustalić, gdzie leży problem. Braku orgazmów dotyka zazwyczaj kobiety, które zbyt mocno się kontrolują w łóżku (np. zamiast oddać się rozkoszy, zastanawiają się, czy dobrze wyglądają, czy seksownie układają nogi, czy na ich twarzy nie ma odrażającego grymasu, etc.) oraz te, które nigdy się nie onanizowały, a w związku z tym nie są w stanie określić, jakie błędy popełnia partner. Pomocna może się okazać wizyta u seksuologa.

Czy to prawda, że dominujący, władczy mężczyźni wydają się kobietom atrakcyjniejsi?
Faktycznie, do niedawna powszechnie sądzono, że najatrakcyjniejszy mężczyzna to tak zwany dominujący samiec, który, gdy zaistnieje taka potrzeba, potrafi sobie podporządkować innych. Teoria ta została jednak obalona przez amerykańskich naukowców, których badania dowodzą, że wolimy panów szanowanych nie ze względu na zdolności przywódcze i skłonności do agresji, ale tych lubianych oraz podziwianych za wiedzę, umiejętności oraz osiągnięcia, np. zawodowe. Dlaczego? Podobno panie wolą unikać władczych samców, ponieważ obawiają się, że ci będą podobne zasady stosować w domowych czterech ścianach…
Czy to prawda, że im dłuższy seks, tym lepiej?
Nie do końca. Według specjalistów zajmujących się problemami łóżkowymi, najlepszy stosunek to ten trwający około 13 minut, nie licząc gry wstępnej, która, jak wiadomo, powinna trwać przynajmniej pół godziny - to czas niezbędny, aby kobieta mogła dostatecznie się „rozgrzać” przed samym zbliżeniem. Co więcej, zdaniem wielu seksuologów, stosunek dłuższy niż 30 minut wpędza we frustracje i pozbawia nas seksualnej satysfakcji.



Im dłuższy penis w stanie spoczynku, tym dłuższy we wzwodzie


Początkowe wymiary członka nie mają żadnego związku z jego

 wymiarami podczas erekcji, chociaż niektórzy seksuolodzy


 sugerują, że właśnie te krótsze w spoczynku szybciej i w
bardziej

 znaczny sposób zwiększają swoją wielkość we wzwodzie.



Otyli mężczyźni z reguły są gorzej wyposażeni przez 

naturę i ich penisy są krótsze


To tylko złudzenie spowodowane tym, że mają więcej tkanki tłuszczowej. Ich penisy mogą wręcz ginąć w fałdach tłuszczu i dlatego wydają się mniejsze.



Długi kciuk u mężczyzny oznacza dużą potencję


To przeświadczenie, do dziś popularne w wielu kręgach, wzięło się prawdopodobnie stąd, że duzi mężczyźni kojarzą się z dużą potencją seksualną. W rzeczywistości nie ma tu żadnej prawidłowości.
Mężczyzna nie może udawać orgazmu

Może, bo wytrysk to nie to samo co orgazm, chociaż tak się powszechnie uważa. Ejakulacja jest sprawą wyłącznie fizjologiczną. U mężczyzn możliwe jest szczytowanie bez wytrysku, jak i ejakulacja bez odczucia psychicznego orgazmu. Przykładem tego są wielokrotne orgazmy, przeżywane jeden po drugim – w tych ostatnich może nie dochodzić do wytrysku. Mężczyzna może więc, podobnie jak kobieta, udawać, że ma orgazm albo… wytrysk.


Żaden mężczyzna nigdy nie pozna, że kobieta udaje

orgazm


Mężczyzna, który zna fizjologię kobiecego szczytowania, wyczuje, kiedy ona udaje. Bo nie wystarczy szybciej oddychać, pojęczeć czy powyginać się. Są objawy, których nie można „podrobić”, np. kurczenia się i marszczenia otoczek sutkowych przy jednoczesnym zaniku obrzmienia brodawek.

Najbardziej wrażliwym miejscem u kobiety jest punkt G

I tak, i nie. Po pierwsze, nie wszystkie kobiety taki punkt mają, po drugie wrażliwość poszczególnych miejsc, zarówno u kobiety, jak i u mężczyzny, zależy od bardzo wielu czynników – miejsca, partnera, towarzyszących okoliczności. Raz może to być więc punkt G, a innym razem np. środek stopy.


Mężczyźni podniecają się szybciej niż kobiety


Statystycznie tak, są jednak kobiety, które podniecają się bardzo szybko, i są mężczyźni z tzw. wolną falą podniecenia. W dużym stopniu zależy to od czynników genetycznych.
Kobiecy orgazm jest bardziej intensywny niż męski
Na pewno jest bardziej złożony, ale jeśli chodzi o intensywność, to jest to sprawa indywidualna, niezależna od płci.


Masturbacja w dojrzałym wieku to zboczenie


W żadnym razie. Może stanowić uzupełnienie seksu w tradycyjnym sensie albo, w niektórych przypadkach, być objawem tęsknoty za silniejszymi doznaniami. Masturbacja może niepokoić tylko wówczas, gdy zastępuje normalne współżycie.

Masturbacja kobiet świadczy o ich zboczeniu

Totalna bzdura. Ten rodzaj uprawiania seksu sprzyja, podobnie jak w przypadku mężczyzn, poznawaniu własnego ciała oraz przezwyciężaniu wstydu i zahamowań w tej dziedzinie. Oczywiście pod warunkiem, że nie zastępuje normalnych stosunków płciowych.


Dziewicą jest się wtedy, kiedy ma się nieprzerwaną błonę

 dziewiczą


To niezupełnie tak. Błona dziewicza może mieć różną budowę i zdarza się, że już z natury jest poszarpana czy poprzerywana (dlatego podczas pierwszego stosunku może nie wystąpić krwawienie czy ból). Można być więc dziewicą i… zajść w ciążę.


Mężczyznom najbardziej podobają się kobiety z dużym

 biustem


Nie ma tu żadnej reguły. Naukowcy niedawno odkryli, że to co najbardziej „kręci” panów u kobiet, to sposób poruszania się.

Zgranie w łóżku to gwarancja udanego związku


Niekoniecznie. Harmonia czy dopasowanie seksualne nie są synonimem wielkich uczuć. Para kochanków może odczuwać do siebie ogromny pociąg fizyczny i wspaniale dogadywać się ze sobą podczas zbliżeń, a równocześnie mieć poważne trudności w porozumiewaniu się na innych płaszczyznach.


Kobiety nie lubią pornografii

Fałsz. Kobiety, podobnie jak mężczyźni, wcale nie stronią od tzw. gorących zdjęć czy filmów.Nie lubią jednak takiej pornografii, w której dominuje brutalność, seks z setkami pozycji seksualnych,najbardziej wymyślnymi technikami współżycia albo z maksymalnym uzewnętrznianiem narządów płciowych. Wolimy oglądać rozbudowaną fabułę jedynie z dodatkiem pornografii. Wybieramy sceny gry miłosnej, w których dominuje zmysłowość i atmosfera czułości.



Zdradził, więc już nie kocha


Nieprawda. Nawet jeżeli partner zdradzi, nie wyklucza to automatycznie jego zaangażowania.Oznacza jednak, że nie dotrzymuje pewnych niepisanych zasad, które zakładają wierność. Jest też, niestety, oznaką braku szacunku dla stałej partnerki.




Im pieszczoty mocniejsze, tym skuteczniejszy efekt.


Przeciwnie. Zbyt silne, brutalne pieszczoty zamiast pobudzać, osłabiają podniecenie. Jedynie osoby puszyste mogą czasem potrzebować silniejszych bodźców. Grubsza podściółka tłuszczowa izoluje bowiem zakończenia nerwów czuciowych, które są wrażliwe na dotyk.




Im dłuższe przerwy w życiu seksualnym, tym większy popęd.


Jest wręcz odwrotnie. Po dłuższej abstynencji seksualnej popęd seksualny maleje. Częste współżycie zwiększa bowiem wydzielanie testosteronu, męskiego „hormonu miłości”, który kobiecy organizm również produkuje. Co więcej, gdy długim przerwom towarzyszą dodatkowo negatywne emocje, może to doprowadzić nawet do całkowitego stłumienia libido. Nie warto zatem odkładać seksu na później, np. z powodu zaabsorbowania innymi sprawami.




Kobiety uprawiają seks wyłącznie z miłości.

Wcale nie. Robią to również z tysiąca innych powodów, które z miłością nie mają nic wspólnego, np. z zemsty na niewiernym partnerze, dla zwiększenia poczucia własnej wartości lub potwierdzenia swej atrakcyjności. Z badań wynika, że dosyć częstym powodem bywa także chęć pozbycia się migreny, poprawienia nastroju albo użycie seksu jako środka nasennego czy pigułki odchudzającej.



W sypialni zawsze trzeba mówić prawdę


Nie zawsze. Seks wymaga delikatności. Wszystko w porządku, gdy kobieta wyjawi, że poprzedni kochanek był kiepski w sypialni i dopiero obecny partner potrafi w pełni ją uszczęśliwić. Kiedy jednak mężczyzna dowie się, że partnerka miała udany lub wręcz niezapomniany seks z jego poprzednikiem, mogą się pojawić problemy. Po takim wyznaniu w mężczyźnie zwykle budzi się zazdrość albo lęk, że nie sprosta oczekiwaniom ukochanej i nie sprawdzi się w roli kochanka. Może to prowadzić do unikania seksu, kłopotów z erekcją czy ujawniania agresji podczas zbliżeń, które przedtem były pełne czułości. Taka sytuacja może trwać wiele lat i, niestety, nie najlepiej wróży związkowi. Dlatego w sypialni zawsze lepiej jest ważyć swoje słowa.

Kobiety lubią przemoc w łóżku, pragną być zdobywane siłą

To mit, który jest wyjątkowo groźny. W jego podtekście kryje się bowiem przekonanie, że z kobietą zawsze można odbyć stosunek – nawet wtedy, gdy mówi „nie”. Owszem, większość kobiet lubi, kiedy mężczyzna jest aktywny i przejmuje w sypialni inicjatywę. Pomiędzy jednak inicjowaniem współżycia a np. gwałtem istnieje ogromna różnica.


Fantazje erotyczne prowadzą do różnych dewiacji.


Nic podobnego. Fantazje erotyczne są naturalnym uzupełnieniem naszych pragnień. Pobudzają one zmysły kochanków, rozwijają ich wyobraźnię, pomysłowość i zwiększają ochotę na seks. Dlatego nie trzeba się ich bać, nawet wtedy, gdy robimy w nich coś, co w realnym świecie wzbudziłoby w nas niechęć czy bunt. Warto również pamiętać, że erotyczne marzenia często bywają objawem nudy, która wdziera się do związku. Jeżeli więc coraz częściej rozpalamy swoje zmysły w taki właśnie sposób, postarajmy się o większe urozmaicenie naszej ars amandi.

Orgazm pochwowy jest lepszy niż łechtaczkowy

Nie ma lepszych czy gorszych orgazmów. Kobiety mogą osiągać satysfakcję w bardzo różny sposób i każdy z nich jest tak samo wartościowy. Liczy się to, czy obie strony są szczęśliwe, zadowolone i czy partnerzy akceptują to, co się dzieje między nimi.


Mały członek nie może dać kobiecie pełni rozkoszy


Bzdura. Mężczyzna o małym prąciu może być wspaniałym kochankiem i jak każdy inny doprowadzać partnerkę do orgazmu. Ewentualne trudności wynikające ze złego dopasowania się pod względem budowy (mały członek, luźna pochwa) można rozwiązać poprzez dodatkowe pobudzanie partnerki oraz wybór odpowiedniej pozycji.

Lepiej, jeśli kochankowie dochodzą do orgazmu jednocześnie

To nie ma większego znaczeniaWażne jest tylko, aby obie strony odczuwały psychiczną bliskość w momencie przeżywania rozkoszy. Mężczyźni w porównaniu z kobietami zazwyczaj szybciej zbliżają się do mety. Czuły kochanek, widząc, że partnerka za nim nie nadąża, powinien starać się dostosować do jej miłosnego tempa.


Kobiety mają mniej partnerów seksualnych niż my
Albo my mamy skłonności do przesady w statystykach, albo one ukrywają faktyczną ilość przygód, albo to po prostu prawda. Nieprawda. Angielscy badacze udowodnili, że kobiety zwyczajnie zapominają jednonocne kontakty, szybkie numerki i podobne historie (które faceci troskliwie pielęgnują w pamięci) i przyznają się jedynie do stałych partnerów.
Przeciętna para kocha się 2 lub 3 razy w tygodniu
Jak to bywa ze statystykami, słynna "średnia" obejmuje pary chodzące do łóżka 4 razy dziennie, jak i pary uprawiające seks raz na 3 miesiące albo 2 razy w roku. Zważywszy, że większość z nas omija seks podczas jej miesiączki, choroby jednego z partnerów, nie wspominając już o chorobach małych dzieci (takie głupie przeziębienie trwa bity tydzień), zmęczenia, wyjazdów służbowych, cichych dni, piekielnych kłótni i zwyczajnej ochoty, by poczytać w spokoju książkę, to może się okazać, że tytuł "przeciętnej pary" wcale nie jest łatwy do zdobycia.

Popęd seksualny może się wyczerpać. FAŁSZ


Zarówno popęd seksualny, jak i potencja jest większa i utrzymuje się dłużej u osób, które seks uprawiają często i regularnie.


Istnieje zagrożenie wtórnego zmniejszenia penisa.

U mężczyzn cierpiących na długotrwałą impotencję (nie uprawiających nawet masturbacji) już po upływie 2-4 lat od pojawienia się problemów, obserwuje się wyraźne zmniejszenie rozmiarów członka. I tu sprawdza się powiedzenie, że nieużywany organ zwyczajnie zanika.




Pozycja klasyczna (misjonarska) jest optymalna dla uzyskania przez kobietę najwyższego poziomu reakcji seksualnych (w tym orgazmu). FAŁSZ.


Należy wiedzieć, że skuteczność technik seksualnych, jak i reakcje seksualne na stymulację łechtaczki i wzgórka łonowego są różne u prawie każdej kobiety.
Jednak też u każdej kobiety, w trzeciej fazie stosunku seksualnego (faza plateau), gdy podniecenie utrzymuje się dłużej na wysokim poziomie, zawsze następuje przesunięcie się łechtaczki ku górze z jej normalnej pozycji zwisającej nad sromem. Pozostanie pary w pozycji misjonarskiej uniemożliwia łechtaczce bezpośredni kontakt z członkiem.
Jedynie w pozycji bocznej lub na jeźdźca dochodzi do jej bezpośredniej stymulacji na tym etapie. Dlaczego? Bo tylko w takiej pozycji spojenie łonowe kobiety i mężczyzny znajdują się naprzeciwko siebie. A o to właśnie chodzi.

Rozmiar członka jest proporcjonalny do całego organizmu. FAŁSZ.

Nie stwierdzono żadnej zależności między wzrostem mężczyzny a długością jego penisa.



Stosunek płciowy i wytrysk obniżają ogólną wydolność organizmu, np. u mężczyzn uprawiających sport. FAŁSZ.


Nie potwierdzono takiego efektu badaniami. Wytrysk nasienia nie powoduje spadku formy. Wręcz przeciwnie. Często sportowcy wprowadzają abstynencję seksualną przed różnego rodzaju zawodami. Długotrwała wstrzemięźliwość może w konsekwencji prowadzić jedynie do różnego rodzaju zaburzeń psychoseksualnych.



Wielkość penisa w czasie spoczynku nie jest adekwatna do jego wielkości w czasie wzwodu.


Mały członek, który w czasie spoczynku ma np. 7,5 - 9 cm zwiększa się niemal dwukrotnie w czasie wzwodu. Natomiast członek duży, którego długość w czasie zwisu wynosi 10 - 11,5 cm powiększa się tylko półtora raza w stanie erekcji. Oczywiście pewne różnice w rozmiarach małego i dużego członka nadal się utrzymują, ale nie są one znaczące dla dopasowania seksualnego.

Pochwa podczas penetracji dużego członka może nie rozciągnąć się wystarczająco, a to utrudnia odbycie stosunku seksualnego. FAŁSZ.

Z fizjologicznego punktu widzenia pochwa każdej kobiety jest nieograniczenie rozciągliwa. Problem może wystąpić we wstępnej fazie podniecenia, zanim nastąpi zwilżenie ścian pochwy (odbywa się ono w 10 - 30 sekund po rozpoczęciu stymulacji) i zanim nastąpi mimowolne rozszerzenie pochwy. Jednak, przy dobrym nastawianiu kobiety do mężczyzny, rozszerzenie a następnie pełna akomodacja pochwy odbywa się już po kilku ruchach członka, niezależnie od jego rozmiaru.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz